Teresa Skura

 

BIOGRAM:

Pani Teresa Skura (ur. 6 listopada 1937)

W papierach - geodetka, w sercu – miłośniczka przyrody. Pierwsze lata życia i okupację spędziła w Śródmieściu Warszawy. Do Międzylesia dotarła w roku 1964 za sprawą męża i zamieszkała, jak sama mówi ze śmiechem, w czarnym domku otoczonym łąkami i lasem, który okoliczne dzieci nazywały „domem wampira”. Pokochała tę pachnącą i pełną zieleni okolicę. Kiedy rozpoczęto realizację Centrum Zdrowia Dziecka, z niepokojem mówiła: „Rozdepczą mi Międzylesie!”. A pani Teresa zna w nim każdy leśny zakątek, niemal każdy kwiat. Wiele opowieści pani Teresy krąży wokół historii rodzinnych, związanych z walką powstańczą, konspiracją, przechwytywaniem tzw. cichociemnych. Stara się, by pamięć o rodzinnych dokonaniach przetrwała, dlatego wraz z wnukami przyczyniła się do rozszerzenia zbiorów Muzeum Powstania Warszawskiego. Jednak ważniejszy niż szary Wawer wojenny jest dla niej Wawer zielony, oglądany podczas spacerów.

 

FRAGMENT OPOWIEŚCI:

„Jak wyglądało Międzylesie (…) to jest osobna sprawa. Trzeba by było po nim się trochę przejść (...). I zobaczyć, jak ono teraz wygląda. Na przykład były ogromne wrzosowiska. Jedna rzecz – Helenów – wiadomo. Helena Dulska, siostra Marii Skłodowskiej-Curie, była fundatorką tego ośrodka. To z jej inicjatywy, z jej darowizny powstało. I od Helenowa do kanałku, za kanałek aż aniński – były ogromne wrzosowiska. Od kanałku naszego pod las, tam, gdzie Instytut Badań Jądrowych bardzo ładnie to osiedle wybudował. Więc tam były prześliczne wrzosowiska. Wrzos, wrzos, jesienią to wszystko się fioletem tak ubarwiało pięknie. I posadzili drzewa – tak że teraz jest to jeden z najmłodszych lasów. A te lasy, które nas otaczają – nie mogę sobie przypomnieć jak one wyglądały, kiedy ja tutaj przyszłam. Kiedyś w takim złym nastroju byłam, coś mnie wszystko gryzło. Ja już nie mogę, ten świat jest okropny, śnieg, zima. Nałożyłam kapotę na siebie z kapturem, buty. Poszłam w las. Jak tak szłam to okiść śniegowa, dość gęsta, to wszystko zaczęło na mnie spadać. Na kaptur i pospadało, za kaptur. I tak otrzeźwiałam, że świat nie jest taki zły. Strzepnęłam i wróciłam”

Warto odwiedzić