Marek Sterkowski

 

 

BIOGRAM:

Pan Marek Sterkowski (ur. 20 kwietnia 1950) z wykształcenia chemik, z zamiłowania czapnik. W 1979 roku rozpoczął działalność we własnej firmie. Specjalizuje się w wyrobie kapeluszy, czapek i mundurowych nakryć głowy dla harcerzy: beretów, kapeluszy harcerskich, czapek i kapeluszy zuchowych. Tym samym kontynuuje tradycję rodzinną, która sięga czasów przedwojennych!

Założycielką firmy Sterkowski była babcia pana Marka – Anna Sterkowska. Wybuch wojny zastał rodzinę w bardzo ciężkiej sytuacji materialnej. W związku z tym w 1941 roku także syn Anny, Zygmunt, ojciec pana Marka, rozpoczął działalność gospodarczą w branży konfekcyjnej- produkował nakrycia głowy, skarpety... Ich działalność przerwał wybuch Powstania Warszawskiego. Zygmunt Sterkowski wziął w nim udział jako członek oddziałów saperskich. Ranny, nie chcąc opuszczać matki, wyszedł z Warszawy wraz z cywilami, ale jako młody 19 letni mężczyzna, został wywieziony do Anklamu do fabryki Messerschmitta, gdzie przebywał do końca wojny. Po powrocie do Warszawy, w końcu maja 1945 roku, wznowił działalność firmy. W okresie do 1948 roku, wraz ze wspólnikiem, rozbudował firmę, która zatrudniała w tym okresie 50 pracowników. Wytwarzany był szeroki asortyment konfekcji: nakrycia głowy, koszule, palta. Niestety polityka rządu spowodowała, że firma została zniszczona domiarami. Zygmunt ratując resztki firmy założył małą firmę rzemieślniczą i skupił się na wytwarzaniu nakryć głowy. Firma działała w Warszawie przy ul. Wolskiej 10. W 1960 roku budynki przy ul. Wolskiej zostały rozebrane. Siedziba firmy została przeniesiona na ul. Bracką 20 lok 16, gdzie działała przez następne 45 lat.

Zygmunt Sterkowski był bardzo czynny w środowisku rzemieślniczym. Był także prekursorem szeregu nowych technologii w czapnictwie. Wraz z synami, Markiem i Jerzym opracował technologię zgrzewania kapeluszy męskich wykonywanych z tkanin, a nie jak dotychczas z filcu.

Więcej informacji: http://www.sterkowski.pl/

 

FRAGMENT OPOWIEŚCI:

 „Rozpoznaję swoje wyroby na ulicy z odległości kilkudziesięciu metrów. Rozpoznaję również wyroby kolegów, bo człowiek zna, wie jak koledzy produkują. Także patrząc na człowieka w kapeluszu, berecie czy czapce, jestem w stanie powiedzieć z odległości kilkunastu metrów czyja to produkcja. Tak to wygląda. Z tego, co wiem, to bardzo wielu harcerzy chodzi w moich beretach, choć oczywiste jest, że mam konkurencję. Ja od szeregu lat wstawiam towar do sklepu, do tej składnicy harcerskiej. Swego czasu wstawiałem również na ul. Konopnickiej: berety, kapelusze, kapelusze zuchowe, czapki zuchowe. I to jest ta moja produkcja, która jest przez okrągły rok sprzedawana”.

 

Warto odwiedzić