Bogdan Kozłowski

 

BIOGRAM:

Pan Bogdan (ur. 2 stycznia 1936) jako mały chłopiec w czasie wojny spoglądał na to, co się działo z okna swojego mieszkania nad fryzjerem w centrum Międzylesia. Obserwacja komisariatu niemieckiego i akcji wywożenia ludności żydowskiej głęboko wryły się w jego pamięć. Kiedy nieco już podrósł i wojna się skończyła z zapałem oddał się harcerskim wędrówkom i łobuzowaniu. Opowiada o miejscach jego szalonych przygód, gdzie skakał z ciuchci nosem w piach, gdzie przyjeżdżało kino objazdowe, gdzie młodzież urządzała potańcówki „na dechach”. Pan Bogdan jest żywą encyklopedią nie tylko dzielnicy, ale kultury i rozrywek z dawnych lat.

Jednocześnie pan Bogdan działał w strukturach harcerskich związanych z walką niepodległościową, zwłaszcza w czasie PRL. Za działalność został skazany za działalność polityczną, ale jego kara została zawieszona i ostatecznie na szczęście do obozu dla młodzieży w Jaworznie nie trafił. Działa jednak i aktywnie spiera Warszawski Oddziału Fundacji Jaworzniacy. Dziś pan Bogdan ma 77 lat, jednak jego energia, odwaga i zamiłowanie do przygód nie straciły nic z dawnej siły.

Więcej informacji o fundacji na stronie: http://www.jaworzniacy.pl/

 

FRAGMENT OPOWIEŚCI:

„Staż pożarna to była taka w Międzylesiu szkoła życia. Ja mieszkałem blisko, to miałem parę kroków. Jak syrena zawyła, to w majtkach leciałem, czy zima czy nie. Po schodach. Matka nieraz mówi do mnie: „Załóż to, załóż tamto”. Do straży i na ten samochód i do pożaru gdzieś. Były też ćwiczenia i zawody strażacki. Tam młodzież się garnęła. […] W pierwszych latach po wojnie do straży przyjeżdżało kino objazdowe. Tak, proszę państwa. Kino objazdowe, które przyjeżdżało przynajmniej dwa razy w miesiącu do straży. Kto tam słyszał kiedyś o kinie? Zaraz po wojnie, to był 46 rok, pamiętam. Byłem młodym człowiekiem a do straży miałem trzy budynki. Kino przyjechało. O Jezu kochany! Co to była w Międzylesiu za radość! A kino polegało na tym, że przyjeżdżał samochód z tą aparaturą, rozwieszali płachtę białą, samochody straży wyprowadzali. Młodzież i dorośli, co mogli to przynosili, a reszta na podłodze, na tej brudnej i łeb do góry! A ja siadałem w pierwszym rzędzie i jedzie parowóz taki na mnie! Taki był film Jesse James o gangsterach, co na pociągi napadali. Pierwszy film, który w życiu widziałem”.

 

 

 

 

Warto odwiedzić