Niewielu mieszkańców Wawra wie, że śp. ks. Wacław Karłowicz, bohaterski kapelan Powstania Warszawskiego, człowiek-legenda, był przez kilka dekad związany z naszą dzielnicą. W 1947 roku, w najcięższych czasach stalinowskich, rozpoczął tworzenie nowej parafii przy ul. Korkowej, której był pierwszym proboszczem i budowniczym. Po zakończeniu wojny nie złożył broni: walczył o pamięć historyczną, inspirował społeczność nie tylko Wawra, ale i całej Warszawy, do ochrony dziedzictwa narodowego. Skupiał wokół siebie elitę intelektualną Warszawy, integrował środowiska niepodległościowe i kombatanckie, wszystkich, którzy nie mogli pogodzić się z fałszowaniem historii. Do końca swoich dni, otoczony powszechnym szacunkiem i sympatią, mieszkał jako rezydent przy parafii św. Wacława.

  

W środku: ks. prał. Wacław Karłowicz (1907–2007), z lewej – Stefan Melak, współtwórca Krągu Pamięci Narodowej i Komitetu Katyńskiego, z prawej – Janusz Kurtyka, szef IPN, obaj zginęli w katastrofie smoleńskiej 10.04.2010.

Człowiek-legenda

 

Luty 2005 roku, słoneczny zimowy dzień. Zbieram materiały do książki o kościołach diecezji warszawsko-praskiej. Na plebani kościoła św. Wacława przy Korkowej wita mnie ks. prał. Szczepan Stalpiński. Obok niego pojawia się uśmiechnięta, wysoka, bardzo szczupła, lekko przygarbiona postać starszego kapłana. Tak poznałam ks. prał. Wacława Karłowicza. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że siedzę obok człowieka-legendy. Kiedy ks. Stalpiński opowiadał historię powstania parafii, ks. Karłowicz błyskotliwie uzupełniał wszystkie informacje. Do rozmowy włączył się również Stefan Melak, jak się dowiedziałam, jeden z parafian. I tak poznałam historię ludzi, skupionych wokół ks. Wacława, którzy postawili sobie za punkt honoru ocalić od zapomnienia historię o listopadowych powstańcach, o miejscu, gdzie spoczywali, o zbrodni katyńskiej.

Kim był człowiek, który potrafił natchnąć tak wielu ludzi do obrony dziedzictwa narodowego, wartości, za które gotowi byli znosić szykany komunistycznej władzy, łącznie z więzieniem?

 

Jak wspominał Andrzej Melak, był to „charyzmatyczny kapłan”. Człowiek-legenda, wielki kapłan, wielki patriota.

 

– „Kapłan-patriota. Nawet na miesiąc przed śmiercią, gdy dyżurowałem przy bardzo już chorym ks. Wacławie, to na wspomnienie o dobrych sprawach Ojczyzny twarz mu jaśniała, na twarzy pojawiał się uśmiech i spokojnie zasypiał.” (Władysław, parafianin) I kolejne wspomnienie pana Władysława, z jednego z nocnych dyżurów przy chorym już, 100-letnim kapłanie: – „Proszę księdza, jak jestem tu, w księdza mieszkaniu, to czuć ciepło historii i refleksję nad nią”. Na co ks. Karłowicz odpowiedział: – „Młodym, młodym to przekazywać!”.

 

Korzenie

 

Wacław Nikodem Karłowicz urodził się 15 września 1907 we wsi Łaś (Diecezja Łomżyńska) jako najmłodsze dziecko Józefa i Anieli z domu Ciszkowskiej. Miał sześciu braci i dwie siostry. Wychowany w atmosferze umiłowania Ojczyzny, w domu z tradycjami narodowo-wyzwoleńczymi. Jego pradziad otrzymał od Tadeusza Kościuszki order Virtuti Militari, brał udział w Powstaniu Listopadowym; dziadek stracił majątek za udział w Powstaniu Styczniowym, a ojciec – gajowy – organizował oddziały narodowe w czasie I wojny światowej, po niej zaś angażował się w obronie spółdzielczości, rodzimych producentów.

 

Wacław Karłowicz ukończył gimnazjum im. ks. Piotra Skargi w Pułtusku, które słynęło z powołań kapłańskich. Wstąpił do Wyższego Metropolitalnego Seminarium w Warszawie,  gdzie 31 stycznia 1932 roku otrzymał świecenia kapłańskie. Prowadził katechezę w szkołach. Następnie był wikariuszem w Babicach, w parafii Świętej Trójcy w Kobyłce, w parafii Wniebowzięcia NMP w Łowiczu, u św. Andrzeja w Warszawie-Mirowie, w parafii Niepokalanego poczęcia NMP w Rawie Mazowieckiej.

 

Czas wojny i okupacji niemieckiej: „ks. Andrzej Bobola”

 

Gdy wybuchła II wojna światowa, był prefektem szkół w Rawie Mazowieckiej, później na warszawskiej Woli. Mieszkał przy parafii św. Wojciecha. Kiedy Niemcy wypędzili kapłanów z plebani i zajęli budynek, znalazł schronienie przy katedrze św. Jana w Warszawie, gdzie zajmował niewielki pokoik za katedrą w nieistniejącej już przybudówce. Od początku okupacji brał czynny udział w działalności konspiracyjnej pod pseudonimem „ks. Andrzej Bobola”. Ks. Karłowicz należał do Stronnictwa Narodowego, był założycielem trzech batalionów: pierwszy był w Warszawie, drugi w okolicach Sochaczewa, Skierniewic, Łowicza, a trzeci na Podlasiu. Jako przedstawiciel duchowieństwa zajmował stanowiska w dowództwie okręgu Armii Krajowej.

Katechizował. Był kapelanem Armii Krajowej, od 1942 roku przewodniczącym kapelanów AK: „nazywali mnie kapelanem-dowódcą województwa warszawskiego”, wspominał. W czasie wojny zawsze nosił sutannę, aby każdy potrzebujący posługi kapłańskiej bez trudu mógł go poprosić o sakramenty. Nieraz wspominał, że został cudownie ocalony, kiedy z odległości kilku metrów strzelał do niego niemiecki żołnierz i chybił. Opatrzność Boża i św. Andrzej Bobola, którego obrał sobie za konspiracyjnego patrona, pomogli mu wyjść cało z niejednej opresji.

W mieszkaniu księdza Karłowicza przy katedrze znajdował się punkt kontaktowy: przyjeżdżali do niego kurierzy z Londynu. On kontaktował ich dalej, korzystając z pomocy łączników. Mieszkanie księdza przy katedrze było „łącznikiem” między rządem polskim w Londynie a konspiracją w Polsce. Pseudonim „ks. Andrzej Bobola” był bardzo dobrze znany w kręgach polonijnych, zwłaszcza w rządzie polskim na uchodźstwie.

 

1 sierpnia 1944 roku, kiedy wybuchło Powstanie Warszawskie, był w mieszkaniu przy katedrze. Dyskutowano właśnie o organizacji powstania, któremu ks. Karłowicz był przeciwny. Wspominając powstanie, opowiada: „To była rzeź. Bomby i pociski niszczyły całe kamienice (…). Byłem na Starówce, współorganizowałem szpital na Długiej w budynkach przykościelnych. To był największy szpital powstańczy w czasie walk na Starym Mieście. Z katedry przeniosłem się do tego szpitala, dostałem mały pokoik i tam odprawiałem Msze”. Ks. Wacław wspomina, że każdego dnia było 40, 50 pochówków. Ks. Karłowicz asystował również przy porodach i przy polowych operacjach, podawał narzędzia chirurgiczne. Ale przede wszystkim śpieszył powstańcom z posługą duszpasterską: odprawiał Eucharystie (w mieszkaniach, w piwnicach, na ulicach), udzielał Komunii świętych, spowiadał, chrzcił, udzielał ślubów, ostatniego namaszczenia. Wspominał, że życie religijne w tym czasie wzrastało, a ludzie garnęli się do Kościoła. Brakowało jednak kapłanów, dlatego jeszcze na początku wojny, za pośrednictwem konspiracyjnych władz kościelnych, papież zezwolił każdemu kapłanowi na udzielanie rozgrzeszenia ogólnego. Ks. Wacław Karłowicz należał do tych odważniejszych kapłanów, przedzierających się zawsze na pierwszą linię ognia, aby tylko udzielić walczącym rozgrzeszenia.

Powstańcy lubili przebywać w jego towarzystwie. Żartobliwie mawiano, że tam, gdzie przebywa „ks. Andrzej”, tam bomba nie wybuchnie. Wszyscy, którzy zetknęli się z ks. Karłowiczem, wspominają człowieka ciepłego, z poczuciem humoru. Człowieka modlitwy. Modlitwa odgrywała wielką rolę w jego życiu.

17 sierpnia z płonącej i walącej się katedry wyniósł słynący łaskami cudowny Krucyfiks (będący najznakomitszym zabytkiem rzeźby późnośredniowiecznej w Warszawie). Zakrystianie pomogli przenieść figurę Jezusa do kaplicy przy kościele św. Jacka. Krucyfiks położono na posadzce i przykryto prześcieradłami. Dzięki bohaterskiej postawie „ks. Boboli”, łaskami słynąca figura ocalała i dziś, jak dawniej, znajduje się w kaplicy Baryczków w katedrze.

W czasie Powstania był kapelanem batalionów „Gustaw” i „Antonii”. Ze Starówki, kanałami, ks. Karłowicz dostał się na Żoliborz, stamtąd razem z akowcami do Puszczy Kampinoskiej. W Laskach poznał przyszłego Prymasa, ks. Stefana Wyszyńskiego.

 

Okres stalinowski: „a ja sobie tutaj mały kościołeczek [wybuduję]”

 

Po wojnie poszukiwany przez bezpiekę „ks. Andrzej Bobola” (SB poszukiwało łączników między Polską a rządem w Londynie) przez kilka lat był proboszczem pod Sochaczewem. Ks. Wacław wrócił jednak do Warszawy, gdzie niemal wszystkie kościoły zostały zburzone: „Więc proszę mnie dać Gocławek.” – poprosił biskupa Majewskiego. Tu planowany był kościół, jeszcze przed wojną. Planowany, ale nikt nie rozpoczynał [budowy]. Tu Śródmieście, te wielkie kościoły, niech sobie biorą wielcy – pomyślałem, a ja sobie tutaj mały kościołeczek [wybuduję].” Tak rozpoczął organizację życia parafialnego i budowę świątyni pw. św. Wacława.

Nie było łatwo. Nie dość, że wszystkiego brakowało, nie było materiałów, to jeszcze komuniści uzależnili wydanie zezwolenia na budowę kościoła od przystąpienia ks. Karłowicza do grona „księży patriotów”. Nie przystąpił, dlatego bezpieka wzywała go na kolejne przesłuchania. Nie podjął współpracy. Nie poszedł na żaden kompromis. Zmuszony był więc postawić prowizoryczną drewnianą kaplicę, która remontowana i modernizowana służyła wiernym przez pół wieku. Dzięki ogromnej pomocy parafian, kaplica powstała w ciągu 38 dni. A komuniści uznali budynek za nielegalny i nałożyli ogromny podatek. Ks. Wacława zaczął nękać Urząd Podatkowy i Urząd ds. Wyznań. Zabroniono mu pełnić posługę proboszcza.

 

Duszochwat

 

Patrząc na koleje losu ks. Wacława Karłowicza można odnieść wrażenie, że św. Andrzej Bobola, którego obrał sobie za konspiracyjnego patrona, w przedziwny sposób go prowadził. Nie raz ocalił mu życie, ale przede wszystkim ks. Wacław – tak jak św. Andrzej Bobola – był niestrudzonym duszochwatem. Łowił i zapalał dla Boga i Ojczyzny dusze wielu ludzi. Ks. Karłowicz po wojnie nadal prowadził działalność niepodległościową, a swoją postawą inspirował wielu mieszkańców nie tylko parafii, ale i stolicy do ochrony dziedzictwa narodowego. Parafia św. Wacława obejmuje teren walk z czasów Powstania Listopadowego. Na jej obszarze znajdowały się szczątki prawie siedmiu tysięcy polskich bohaterów poległych w bitwie pod Olszynką Grochowską i niemal dziesięciu tysięcy poległych Rosjan. Jeszcze pod koniec lat 60. był to teren nieuporządkowany, powstańcy nie mieli swojej mogiły. Komuniści planowali urządzić tam koszary ZOMO. Właśnie na tym terenie od 1974 roku, z inicjatywy ks. Karłowicza, były celebrowane Msze św. z Apelem Poległych. Każde takie nabożeństwo było zarazem manifestacją patriotyzmu i polskości w zniewolonym przez komunistów narodzie. W 1974 roku powstał też, z inicjatywy ks. Karłowicza i braci Melaków Krąg Pamięci Narodowej, broniący tożsamości narodowej i jej dziedzictwa.

Ks. Wacław organizował nabożeństwa patriotyczne odprawiane w rocznice powstań i święta narodowe w miejscach, o których pamięć planowo i metodycznie zacierali komuniści: w Olszynce Grochowskiej, na polach Ossowa (gdzie zginął ks. Ignacy Skorupka), w Dolince Katyńskiej, w Cytadeli (miejscu stracenia Romualda Traugutta), a także w katedrze św. Jana, w św. Krzyżu, w św. Annie. Księdza Karłowicza nazywano w tamtych czasach „Hersztem”, a Melaków „bandą”.

 

W 1979 roku ks. Wacław powołał konspiracyjny Komitet Katyński, który dwa lata później na Cmentarzu Powązkowskim, w tzw. Dolince Katyńskiej, postawił pierwszy w Polsce pomnik upamiętniający prawdę o sowieckiej zbrodni w Katyniu. Staraniem ks. Karłowicza na stokach Cytadeli warszawskiej 5 sierpnia 1964 roku stanął krzyż upamiętniający straconych tam bohaterów Powstania Styczniowego, z Romualdem Trauguttem na czele.

W rocznice powstań i w święta narodowe ks. Wacław Karłowicz jednoczył na modlitwie nie tylko mieszkańców swojej parafii i Wawra, ale ludność całej Warszawy. Msze św. odprawiane były również przy dwudziestostopniowym mrozie. Jak podaje Stefan Melak, ks. Wacław odprawił ponad 540 nabożeństw patriotycznych. Ostatnie – 5 sierpnia 2007 roku pod Krzyżem Traugutta na Cytadeli. Zapraszany na liczne uroczystości patriotyczne, za każdym razem podkreślał, jak ważne jest przekazywanie prawdy o dziejach państwa, narodu młodemu pokoleniu. Współorganizował wystawy o cichociemnych, z własnych skromnych środków drukował broszury i ulotki. Wspierał internowanych, przede wszystkim służył im pomocą duchową, odwiedzał ich w więzieniu, sprowadzał do nich lekarzy. O sobie nigdy nie myślał. Zawsze skromnie ubrany, uśmiechnięty.

Organizował również coroczne pielgrzymki kombatantów z czasów I i II wojny światowej na Jasną Górę. Włączył się w budowę pomnika gen. Franciszka Żymierskiego, który w 1987 roku stanął przy kościelne św. Wacława. W 1995 r. z jego inicjatywy powstało „Stowarzyszenie Olszynka Grochowska”, zabiegające o godne zagospodarowanie terenu, na którym rozegrała się słynna bitwa Powstania Listopadowego. Dzięki jego determinacji i zaangażowaniu przy ul. Traczy powstała Aleja Chwały Olszynki Grochowskiej, na której dopiero w 1999 roku zaczęto ustawiać głazy upamiętniające bohaterów Powstania Listopadowego.

 

 

 

 

Non omnis moriar…

Ks. Wacław Karłowicz od 1970 roku nosił tytuł Kapelana Honorowego jego Świątobliwości. Warszawa, dla której poświęcił niemal całe swoje życie, nie zapomniała o swoim bohaterze. Od 2006 roku jest Honorowym Obywatelem m. st. Warszawy.

Ks. Karłowicz został również odznaczony przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, następnie Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski (27 maja 2007 r.) za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej, za działalność na rzecz odkrywania i upamiętniania prawdy o dziejach Narodu Polskiego.

19 czerwca 2007 roku na Zamku Królewskim w Warszawie miała miejsce uroczystość nadania mu tytułu „Kustosza Pamięci Narodowej”, natomiast trzy miesiące później, 17 września, w rocznicę wkroczenia wojsk radzieckich do Polski w 1939 roku, minister kultury i dziedzictwa narodowego Kazimierz Michał Ujazdowski wręczył mu najwyższe polskie odznaczenie przyznawane w obszarze kultury – Złoty Medal Zasłużony Kulturze – Gloria Artis.

Ks. prał. Wacław Karłowicz żył ponad 100 lat, które były nieustającą służbą: Bogu i Ojczyźnie. Odszedł do Pana 8 grudnia 2007 roku, w święto Niepokalanego Poczęcia NMP.

 

28 listopada 2010 roku w Alei Chwały odsłonięto dwa kolejne głazy poświęcone twórcom Alei: ks. prał. Wacławowi Karłowiczowi i Stefanowi Melakowi.

 

Agnieszka Maria Wygoda

 

 

Źródła:

1. http://www.diecezja.waw.pl/dokument.php?id=956.

2. A. Rusinek, Kościół był dla niego oparciem, on podporą Kościoła, „Tygodnik Ostrołęka”, 22.12.2007 r.

3. http://www.pis.org.pl/article.php?id=9796

4. J. Karnowski, Rozmowa z ks. prał. Wacławem Karłowiczem, kapelanem Powstania Warszawskiego, Program 1 Polskiego Radia, „Sygnały Dnia”1.08.2007 r.

5. P. Bukalska, J. Borkowski, Rozmowa z ks. prał. Wacławem Karłowiczem, Archiwum Historii Mówionej, Warszawa, 25.05.2005 r.

6. http://www.bbn.gov.pl/portal/pl/2/878/Orzel_dla_ks_Waclawa_Karlowicza.html

7. A. Puścikowska, Herszt ma łagodne oczy, „Gość Niedzielny”, Nr 37/2007.

8. P. Bukalska, 40 pogrzebów dziennie: rozmowa z ks. Wacławem Karłowiczem, lat 97, ostatnim żyjącym kapelanem AK, uczestnikiem Powstania Warszawskiego, „Tygodnik Powszechny”, 1.08.2004 r.

 

 

Warto odwiedzić