Miejsce, które nie może zostać zapomniane

„Willa Pod Kogutkiem” – miejsce niezwykłe, warte refleksji i opowiedzenia jego historii. Jest to jeden z pierwszych murowanych domów w Radości. Cenny zabytek architektury Wawra, który bez należytego wsparcia finansowego i gruntownego remontu zostanie rozebrany.

Niezwykły obiekt z okresu międzywojennego wyróżnia się bogatą i niepowtarzalną dekoracją oraz klasycyzującymi formami. Niegdyś momunementalny – dziś popada w ruinę. Ten, swego czasu reprezentatywny dla dzielnicy, budynek teraz straszy dziurami po odpadającym tynku. Na pierwszy rzut oka może wydać się, że obiekt nie ma opiekuna, a po ostatnich mieszkańcach zostały tylko stare meble. Jednak ” Willa Pod Kogutkiem” ma swoich właścicieli, którzy niestety nie są zainteresowani jej odnowieniem, przeciwnie, wnieśli prośbę o wykreślenie budynku z rejestru zabytków.

 

W 1918 roku właścicielem domu został Antoni Fertner. Jego nazwisko wciąż jest pamiętane, ale zatarte zostało wspomnienie o zasługach. W kilku słowach należy przybliżyć tę wybitną postać. W okresie międzywojennym był aktorem komediowym zarówno filmowym, jak i teatralnym. Swoją karierę rozpoczął w 1908 roku od filmu niemego: „ Antoś pierwszy raz w Warszawie”. Kolejne ekranizacje przynoszą mu wielką sławę, do najbardziej znanych należą „Zakazana melodia” czy „Ada to nie wypada”. Przez współczesną mu widownię nazwany był „demonem komizmu”. A plotka głosi, że to jemu właśnie Radość zawdzięcza swoją nazwę.

Można przypuszczać, że nazwa willi, oraz ustawiony na szczycie attyki ptak z rozłożonymi skrzydłami, to także pomysł Fertnera. Jednak to nie orzeł, lecz kogutek. W starych ludowych wierzeniach to właśnie kogut był symbolem kreatywnej pracy. Idąc dalej, tropem znaczeń, można pokusić się o interpretacje koguta jako budzika. W dawnych czasach zegarki nie były powszechne, a kogut spełniał bardzo ważna rolę. Pianie koguta czasem oznaczało prędkie nadejście gości, a powtórzone po trzykroć wróżyło pożar lub śmierć. Głos tego zwierzęcia mógł również zwiastować nowym mieszkańcom szczęście. Kto może wiedzieć, czym kierował się Antoni Fertner, wybierając ozdobę na szczyt budynku.

Jedno jest pewne – sytuacja jest poważna, stołeczny konserwator zabytków prowadzi kontrolę zagrożenia budynku. W obronie tego niezwykłego zabytku stanęli mieszkańcy Radości i jej okolic. W planach jest także powołanie komitetu ratunkowego. Na razie trzeba cierpliwie poczekać.

Więcej o aktualnej sytuacji domu Fertnera dowiemy się już niedługo w rozmowie z Panem Andrzejem Rukowiczem, który przez ostatnie pięćdziesiąt lat podjął wiele inicjatyw społecznych mających na celu promowanie linii otwockiej.

Nie pozwólmy, aby historia i pamięć runęły w zapomnienie.

Ratujmy „Willę Pod Kogutkiem”!

Warto odwiedzić